Przypomnijmy sobie największy problem urządzeń Warstwy 1, takich jak huby. Tworzyły one jedną, wielką domenę kolizyjną. Każda transmisja była rozsyłana do wszystkich, a w danym momencie mogło nadawać tylko jedno urządzenie. Prowadziło to do masowych kolizji, drastycznego spadku wydajności i braku bezpieczeństwa. Sieć przypominała jeden wielki, głośny pokój, w którym wszyscy próbowali mówić naraz. Potrzebny był mechanizm, który podzieliłby ten pokój na mniejsze, wyciszone kabiny, w których mogłyby odbywać się prywatne rozmowy.